Wczytuje Wydarzenia

Wszystkie wydarzenia dla PRZENIKANIE. Wystawa fotografii Klubu Fotografików Sanockich.

Październik 2018
wstęp wolny

PRZENIKANIE. Wystawa fotografii Klubu Fotografików Sanockich.

29 października

Wybrałam się z akademika „Piast” do Biblioteki Pedagogicznej w Krakowie. Szłam przez krakowskie Błonia, był październikowy poranek. Nagle, na tej krakowskiej łące, zagęściła się mgła. Była mleczna i gęsta, zimna i wilgotna. Ledwo widziałam czubki swoich butów. Na zroszonej trawie rysowały się ślady, które oddawały rytm kroków. Jesienna wilgoć przenikała przez ubranie. Krople przenikały przez skórę na twarzy: „nawilżanie poranne – woda wnika w pory skóry – zdrowe dla niej”. Wsunęłam ręce do kieszeni. Zatracałam orientację w przestrzeni. Z mapy…

wstęp wolny

PRZENIKANIE. Wystawa fotografii Klubu Fotografików Sanockich.

30 października

Wybrałam się z akademika „Piast” do Biblioteki Pedagogicznej w Krakowie. Szłam przez krakowskie Błonia, był październikowy poranek. Nagle, na tej krakowskiej łące, zagęściła się mgła. Była mleczna i gęsta, zimna i wilgotna. Ledwo widziałam czubki swoich butów. Na zroszonej trawie rysowały się ślady, które oddawały rytm kroków. Jesienna wilgoć przenikała przez ubranie. Krople przenikały przez skórę na twarzy: „nawilżanie poranne – woda wnika w pory skóry – zdrowe dla niej”. Wsunęłam ręce do kieszeni. Zatracałam orientację w przestrzeni. Z mapy…

wstęp wolny

PRZENIKANIE. Wystawa fotografii Klubu Fotografików Sanockich.

31 października

Wybrałam się z akademika „Piast” do Biblioteki Pedagogicznej w Krakowie. Szłam przez krakowskie Błonia, był październikowy poranek. Nagle, na tej krakowskiej łące, zagęściła się mgła. Była mleczna i gęsta, zimna i wilgotna. Ledwo widziałam czubki swoich butów. Na zroszonej trawie rysowały się ślady, które oddawały rytm kroków. Jesienna wilgoć przenikała przez ubranie. Krople przenikały przez skórę na twarzy: „nawilżanie poranne – woda wnika w pory skóry – zdrowe dla niej”. Wsunęłam ręce do kieszeni. Zatracałam orientację w przestrzeni. Z mapy…

Listopad 2018
wstęp wolny

PRZENIKANIE. Wystawa fotografii Klubu Fotografików Sanockich.

1 listopada

Wybrałam się z akademika „Piast” do Biblioteki Pedagogicznej w Krakowie. Szłam przez krakowskie Błonia, był październikowy poranek. Nagle, na tej krakowskiej łące, zagęściła się mgła. Była mleczna i gęsta, zimna i wilgotna. Ledwo widziałam czubki swoich butów. Na zroszonej trawie rysowały się ślady, które oddawały rytm kroków. Jesienna wilgoć przenikała przez ubranie. Krople przenikały przez skórę na twarzy: „nawilżanie poranne – woda wnika w pory skóry – zdrowe dla niej”. Wsunęłam ręce do kieszeni. Zatracałam orientację w przestrzeni. Z mapy…

wstęp wolny

PRZENIKANIE. Wystawa fotografii Klubu Fotografików Sanockich.

2 listopada

Wybrałam się z akademika „Piast” do Biblioteki Pedagogicznej w Krakowie. Szłam przez krakowskie Błonia, był październikowy poranek. Nagle, na tej krakowskiej łące, zagęściła się mgła. Była mleczna i gęsta, zimna i wilgotna. Ledwo widziałam czubki swoich butów. Na zroszonej trawie rysowały się ślady, które oddawały rytm kroków. Jesienna wilgoć przenikała przez ubranie. Krople przenikały przez skórę na twarzy: „nawilżanie poranne – woda wnika w pory skóry – zdrowe dla niej”. Wsunęłam ręce do kieszeni. Zatracałam orientację w przestrzeni. Z mapy…

wstęp wolny

PRZENIKANIE. Wystawa fotografii Klubu Fotografików Sanockich.

3 listopada

Wybrałam się z akademika „Piast” do Biblioteki Pedagogicznej w Krakowie. Szłam przez krakowskie Błonia, był październikowy poranek. Nagle, na tej krakowskiej łące, zagęściła się mgła. Była mleczna i gęsta, zimna i wilgotna. Ledwo widziałam czubki swoich butów. Na zroszonej trawie rysowały się ślady, które oddawały rytm kroków. Jesienna wilgoć przenikała przez ubranie. Krople przenikały przez skórę na twarzy: „nawilżanie poranne – woda wnika w pory skóry – zdrowe dla niej”. Wsunęłam ręce do kieszeni. Zatracałam orientację w przestrzeni. Z mapy…

wstęp wolny

PRZENIKANIE. Wystawa fotografii Klubu Fotografików Sanockich.

5 listopada

Wybrałam się z akademika „Piast” do Biblioteki Pedagogicznej w Krakowie. Szłam przez krakowskie Błonia, był październikowy poranek. Nagle, na tej krakowskiej łące, zagęściła się mgła. Była mleczna i gęsta, zimna i wilgotna. Ledwo widziałam czubki swoich butów. Na zroszonej trawie rysowały się ślady, które oddawały rytm kroków. Jesienna wilgoć przenikała przez ubranie. Krople przenikały przez skórę na twarzy: „nawilżanie poranne – woda wnika w pory skóry – zdrowe dla niej”. Wsunęłam ręce do kieszeni. Zatracałam orientację w przestrzeni. Z mapy…

wstęp wolny

PRZENIKANIE. Wystawa fotografii Klubu Fotografików Sanockich.

6 listopada

Wybrałam się z akademika „Piast” do Biblioteki Pedagogicznej w Krakowie. Szłam przez krakowskie Błonia, był październikowy poranek. Nagle, na tej krakowskiej łące, zagęściła się mgła. Była mleczna i gęsta, zimna i wilgotna. Ledwo widziałam czubki swoich butów. Na zroszonej trawie rysowały się ślady, które oddawały rytm kroków. Jesienna wilgoć przenikała przez ubranie. Krople przenikały przez skórę na twarzy: „nawilżanie poranne – woda wnika w pory skóry – zdrowe dla niej”. Wsunęłam ręce do kieszeni. Zatracałam orientację w przestrzeni. Z mapy…

wstęp wolny

PRZENIKANIE. Wystawa fotografii Klubu Fotografików Sanockich.

7 listopada

Wybrałam się z akademika „Piast” do Biblioteki Pedagogicznej w Krakowie. Szłam przez krakowskie Błonia, był październikowy poranek. Nagle, na tej krakowskiej łące, zagęściła się mgła. Była mleczna i gęsta, zimna i wilgotna. Ledwo widziałam czubki swoich butów. Na zroszonej trawie rysowały się ślady, które oddawały rytm kroków. Jesienna wilgoć przenikała przez ubranie. Krople przenikały przez skórę na twarzy: „nawilżanie poranne – woda wnika w pory skóry – zdrowe dla niej”. Wsunęłam ręce do kieszeni. Zatracałam orientację w przestrzeni. Z mapy…

wstęp wolny

PRZENIKANIE. Wystawa fotografii Klubu Fotografików Sanockich.

8 listopada

Wybrałam się z akademika „Piast” do Biblioteki Pedagogicznej w Krakowie. Szłam przez krakowskie Błonia, był październikowy poranek. Nagle, na tej krakowskiej łące, zagęściła się mgła. Była mleczna i gęsta, zimna i wilgotna. Ledwo widziałam czubki swoich butów. Na zroszonej trawie rysowały się ślady, które oddawały rytm kroków. Jesienna wilgoć przenikała przez ubranie. Krople przenikały przez skórę na twarzy: „nawilżanie poranne – woda wnika w pory skóry – zdrowe dla niej”. Wsunęłam ręce do kieszeni. Zatracałam orientację w przestrzeni. Z mapy…

wstęp wolny

PRZENIKANIE. Wystawa fotografii Klubu Fotografików Sanockich.

9 listopada

Wybrałam się z akademika „Piast” do Biblioteki Pedagogicznej w Krakowie. Szłam przez krakowskie Błonia, był październikowy poranek. Nagle, na tej krakowskiej łące, zagęściła się mgła. Była mleczna i gęsta, zimna i wilgotna. Ledwo widziałam czubki swoich butów. Na zroszonej trawie rysowały się ślady, które oddawały rytm kroków. Jesienna wilgoć przenikała przez ubranie. Krople przenikały przez skórę na twarzy: „nawilżanie poranne – woda wnika w pory skóry – zdrowe dla niej”. Wsunęłam ręce do kieszeni. Zatracałam orientację w przestrzeni. Z mapy…

wstęp wolny

PRZENIKANIE. Wystawa fotografii Klubu Fotografików Sanockich.

10 listopada

Wybrałam się z akademika „Piast” do Biblioteki Pedagogicznej w Krakowie. Szłam przez krakowskie Błonia, był październikowy poranek. Nagle, na tej krakowskiej łące, zagęściła się mgła. Była mleczna i gęsta, zimna i wilgotna. Ledwo widziałam czubki swoich butów. Na zroszonej trawie rysowały się ślady, które oddawały rytm kroków. Jesienna wilgoć przenikała przez ubranie. Krople przenikały przez skórę na twarzy: „nawilżanie poranne – woda wnika w pory skóry – zdrowe dla niej”. Wsunęłam ręce do kieszeni. Zatracałam orientację w przestrzeni. Z mapy…

wstęp wolny

PRZENIKANIE. Wystawa fotografii Klubu Fotografików Sanockich.

12 listopada

Wybrałam się z akademika „Piast” do Biblioteki Pedagogicznej w Krakowie. Szłam przez krakowskie Błonia, był październikowy poranek. Nagle, na tej krakowskiej łące, zagęściła się mgła. Była mleczna i gęsta, zimna i wilgotna. Ledwo widziałam czubki swoich butów. Na zroszonej trawie rysowały się ślady, które oddawały rytm kroków. Jesienna wilgoć przenikała przez ubranie. Krople przenikały przez skórę na twarzy: „nawilżanie poranne – woda wnika w pory skóry – zdrowe dla niej”. Wsunęłam ręce do kieszeni. Zatracałam orientację w przestrzeni. Z mapy…

wstęp wolny

PRZENIKANIE. Wystawa fotografii Klubu Fotografików Sanockich.

13 listopada

Wybrałam się z akademika „Piast” do Biblioteki Pedagogicznej w Krakowie. Szłam przez krakowskie Błonia, był październikowy poranek. Nagle, na tej krakowskiej łące, zagęściła się mgła. Była mleczna i gęsta, zimna i wilgotna. Ledwo widziałam czubki swoich butów. Na zroszonej trawie rysowały się ślady, które oddawały rytm kroków. Jesienna wilgoć przenikała przez ubranie. Krople przenikały przez skórę na twarzy: „nawilżanie poranne – woda wnika w pory skóry – zdrowe dla niej”. Wsunęłam ręce do kieszeni. Zatracałam orientację w przestrzeni. Z mapy…

wstęp wolny

PRZENIKANIE. Wystawa fotografii Klubu Fotografików Sanockich.

14 listopada

Wybrałam się z akademika „Piast” do Biblioteki Pedagogicznej w Krakowie. Szłam przez krakowskie Błonia, był październikowy poranek. Nagle, na tej krakowskiej łące, zagęściła się mgła. Była mleczna i gęsta, zimna i wilgotna. Ledwo widziałam czubki swoich butów. Na zroszonej trawie rysowały się ślady, które oddawały rytm kroków. Jesienna wilgoć przenikała przez ubranie. Krople przenikały przez skórę na twarzy: „nawilżanie poranne – woda wnika w pory skóry – zdrowe dla niej”. Wsunęłam ręce do kieszeni. Zatracałam orientację w przestrzeni. Z mapy…

wstęp wolny

PRZENIKANIE. Wystawa fotografii Klubu Fotografików Sanockich.

15 listopada

Wybrałam się z akademika „Piast” do Biblioteki Pedagogicznej w Krakowie. Szłam przez krakowskie Błonia, był październikowy poranek. Nagle, na tej krakowskiej łące, zagęściła się mgła. Była mleczna i gęsta, zimna i wilgotna. Ledwo widziałam czubki swoich butów. Na zroszonej trawie rysowały się ślady, które oddawały rytm kroków. Jesienna wilgoć przenikała przez ubranie. Krople przenikały przez skórę na twarzy: „nawilżanie poranne – woda wnika w pory skóry – zdrowe dla niej”. Wsunęłam ręce do kieszeni. Zatracałam orientację w przestrzeni. Z mapy…

wstęp wolny

PRZENIKANIE. Wystawa fotografii Klubu Fotografików Sanockich.

16 listopada

Wybrałam się z akademika „Piast” do Biblioteki Pedagogicznej w Krakowie. Szłam przez krakowskie Błonia, był październikowy poranek. Nagle, na tej krakowskiej łące, zagęściła się mgła. Była mleczna i gęsta, zimna i wilgotna. Ledwo widziałam czubki swoich butów. Na zroszonej trawie rysowały się ślady, które oddawały rytm kroków. Jesienna wilgoć przenikała przez ubranie. Krople przenikały przez skórę na twarzy: „nawilżanie poranne – woda wnika w pory skóry – zdrowe dla niej”. Wsunęłam ręce do kieszeni. Zatracałam orientację w przestrzeni. Z mapy…

wstęp wolny

PRZENIKANIE. Wystawa fotografii Klubu Fotografików Sanockich.

17 listopada

Wybrałam się z akademika „Piast” do Biblioteki Pedagogicznej w Krakowie. Szłam przez krakowskie Błonia, był październikowy poranek. Nagle, na tej krakowskiej łące, zagęściła się mgła. Była mleczna i gęsta, zimna i wilgotna. Ledwo widziałam czubki swoich butów. Na zroszonej trawie rysowały się ślady, które oddawały rytm kroków. Jesienna wilgoć przenikała przez ubranie. Krople przenikały przez skórę na twarzy: „nawilżanie poranne – woda wnika w pory skóry – zdrowe dla niej”. Wsunęłam ręce do kieszeni. Zatracałam orientację w przestrzeni. Z mapy…

wstęp wolny

PRZENIKANIE. Wystawa fotografii Klubu Fotografików Sanockich.

19 listopada

Wybrałam się z akademika „Piast” do Biblioteki Pedagogicznej w Krakowie. Szłam przez krakowskie Błonia, był październikowy poranek. Nagle, na tej krakowskiej łące, zagęściła się mgła. Była mleczna i gęsta, zimna i wilgotna. Ledwo widziałam czubki swoich butów. Na zroszonej trawie rysowały się ślady, które oddawały rytm kroków. Jesienna wilgoć przenikała przez ubranie. Krople przenikały przez skórę na twarzy: „nawilżanie poranne – woda wnika w pory skóry – zdrowe dla niej”. Wsunęłam ręce do kieszeni. Zatracałam orientację w przestrzeni. Z mapy…

wstęp wolny

PRZENIKANIE. Wystawa fotografii Klubu Fotografików Sanockich.

20 listopada

Wybrałam się z akademika „Piast” do Biblioteki Pedagogicznej w Krakowie. Szłam przez krakowskie Błonia, był październikowy poranek. Nagle, na tej krakowskiej łące, zagęściła się mgła. Była mleczna i gęsta, zimna i wilgotna. Ledwo widziałam czubki swoich butów. Na zroszonej trawie rysowały się ślady, które oddawały rytm kroków. Jesienna wilgoć przenikała przez ubranie. Krople przenikały przez skórę na twarzy: „nawilżanie poranne – woda wnika w pory skóry – zdrowe dla niej”. Wsunęłam ręce do kieszeni. Zatracałam orientację w przestrzeni. Z mapy…

wstęp wolny

PRZENIKANIE. Wystawa fotografii Klubu Fotografików Sanockich.

21 listopada

Wybrałam się z akademika „Piast” do Biblioteki Pedagogicznej w Krakowie. Szłam przez krakowskie Błonia, był październikowy poranek. Nagle, na tej krakowskiej łące, zagęściła się mgła. Była mleczna i gęsta, zimna i wilgotna. Ledwo widziałam czubki swoich butów. Na zroszonej trawie rysowały się ślady, które oddawały rytm kroków. Jesienna wilgoć przenikała przez ubranie. Krople przenikały przez skórę na twarzy: „nawilżanie poranne – woda wnika w pory skóry – zdrowe dla niej”. Wsunęłam ręce do kieszeni. Zatracałam orientację w przestrzeni. Z mapy…

wstęp wolny

PRZENIKANIE. Wystawa fotografii Klubu Fotografików Sanockich.

22 listopada

Wybrałam się z akademika „Piast” do Biblioteki Pedagogicznej w Krakowie. Szłam przez krakowskie Błonia, był październikowy poranek. Nagle, na tej krakowskiej łące, zagęściła się mgła. Była mleczna i gęsta, zimna i wilgotna. Ledwo widziałam czubki swoich butów. Na zroszonej trawie rysowały się ślady, które oddawały rytm kroków. Jesienna wilgoć przenikała przez ubranie. Krople przenikały przez skórę na twarzy: „nawilżanie poranne – woda wnika w pory skóry – zdrowe dla niej”. Wsunęłam ręce do kieszeni. Zatracałam orientację w przestrzeni. Z mapy…

wstęp wolny

PRZENIKANIE. Wystawa fotografii Klubu Fotografików Sanockich.

23 listopada

Wybrałam się z akademika „Piast” do Biblioteki Pedagogicznej w Krakowie. Szłam przez krakowskie Błonia, był październikowy poranek. Nagle, na tej krakowskiej łące, zagęściła się mgła. Była mleczna i gęsta, zimna i wilgotna. Ledwo widziałam czubki swoich butów. Na zroszonej trawie rysowały się ślady, które oddawały rytm kroków. Jesienna wilgoć przenikała przez ubranie. Krople przenikały przez skórę na twarzy: „nawilżanie poranne – woda wnika w pory skóry – zdrowe dla niej”. Wsunęłam ręce do kieszeni. Zatracałam orientację w przestrzeni. Z mapy…

wstęp wolny

PRZENIKANIE. Wystawa fotografii Klubu Fotografików Sanockich.

24 listopada

Wybrałam się z akademika „Piast” do Biblioteki Pedagogicznej w Krakowie. Szłam przez krakowskie Błonia, był październikowy poranek. Nagle, na tej krakowskiej łące, zagęściła się mgła. Była mleczna i gęsta, zimna i wilgotna. Ledwo widziałam czubki swoich butów. Na zroszonej trawie rysowały się ślady, które oddawały rytm kroków. Jesienna wilgoć przenikała przez ubranie. Krople przenikały przez skórę na twarzy: „nawilżanie poranne – woda wnika w pory skóry – zdrowe dla niej”. Wsunęłam ręce do kieszeni. Zatracałam orientację w przestrzeni. Z mapy…